Odkąd około 4 lata temu pierwszy raz zrobiłam tzn smoothie bowl, odtąd stało się to najczęściej jadanym przeze mnie śniadaniem. Takie niby śniadanie, a trochę deser, które można modyfikować na milion sposobów i tworzyć zawartość z tego co akurat jest dostępne w lodówce. Uwielbiam eksperymentować i tworzyć nowe wersje smakowe tych śniadaniowych misek, a że dzisiejszy eksperyment należał do wyjątkowo udanych, to dzielę się nim poniżej.
Odkąd pierwszy raz spróbowałam takiej wersji kaszy jaglanej, przepadłam. Kasza została wpisana na stałe do naszego menu śniadaniowego. Nie dość, że jest bardzo zdrowa, to pomysły na jej przygotowanie cały czas się mnożą, co jeden to lepszy.
Dziś przedstawię ten, który był pierwszy i który mnie do kaszy jaglanej przekonał. Kasza jaglana w wersji czekoladowego puddingu z letnimi dodatkami.
Sernik od zawsze kojarzył mi się z ciężkim, zbitym ciastem, które odkąd byłam dzieckiem robiła i robi do tej pory dwa razy do roku moja babcia. Na Boże Narodzenie i Wielkanoc. Oczywiście z rodzynkami, które odkładałam (już tego nie robię, bo w pewnym wieku nie przystoi ;)) na bok. I lubię to ciasto bardzo, ale niedawno poznałam inną odmianę sernika. Dzięki książce „Lubię. Atlas z przepisami”, którą polecam z całego serca, poznałam smaki sernika z mango, z kokosem, z bananami i kilka innych (ta książka to skarbnica przepisów na serniki). I każdy z nich charakteryzował się tym, że był kremowy i lekki.
Dziś zrobiłam swoją wersję inspirując się przepisami z tej książki. Idealny na lato, z malinami i czekoladowym spodem, prosty w przygotowaniu. A skoro sernik zniknął w ciągu jednej doby to można powiedzieć, że był naprawdę dobry.
Naleśniki, to coś, co zdecydowanie lubimy najbardziej. Wersji i kombinacji na naleśniki mamy milion, ostatnio króluje owsiana z kremem z daktyli. Pyszna i zdrowa.
Prosty i szybki przepis (inne aktualnie nie wchodzą w grę ;)) na czekoladowe muffiny. Chrupiące na zewnątrz, kruche w środku. Przetestowany przez najlepszego testera.