Pielęgnacja twarzy według 10 koreańskich kroków. Moje kosmetyczne wybory.

Do napisania tego wpisu zainspirowała mnie książka „Sekrety urody Koreanek. Elementarz pielęgnacji.” Charlotte Cho. Kiedy wpadła mi w ręce dwa lata temu odłożyłam ją na półkę, bo byłam przekonana, że mnie nie zaciekawi. Cała książka poświęcona kosmetykom, do których ja nie przywiązuję większej wagi wydawała mi się nudna. Tak bardzo nie miałam racji! Sięgnęłam po nią ponownie 3 miesiące temu i okazało się, że książka wciąga już od pierwszych stron, a czytanie o kosmetykach nie musi być nudne, a wręcz przeciwnie, może naprawdę mocno zainteresować tematem pielęgnacji. Po jej przeczytaniu temat mnie tak pochłonął, że mam ochotę dowiedzieć się jeszcze więcej.

Opiszę Wam krótko moją przygodę z koreańską pielęgnacją, dlaczego w ogóle zainteresowałam się tematem, przedstawię Wam 10 kroków, które w pielęgnacji stosują Koreanki i polecę kosmetyki, które u mnie bardzo dobrze się sprawdziły. Mam cerę mieszaną, więc wszystkie kosmetyki, które polecam odpowiednie są albo do cery mieszanej, albo do każdego typu cery.

Moja przygoda z koreańską pielęgnacją

Mimo, że książkę przeczytałam dopiero 3 miesiące temu, to moja przygoda z koreańską pielęgnacją zaczęła się około rok temu. Odkąd pamiętam miałam problemy z cerą, najpierw trądzik, który męczył mnie przez wiele lat, szczególnie w okresie dojrzewania, a potem powrócił z taką samą siłą w pierwszej ciąży. Potem zaczęły się problemy z suchymi plamami na twarzy, które brzydko wyglądały i piekły. W pewnym momencie stwierdziłam, że zamiast ukrywać problemy pod warstwą podkładów i pudrów muszę po prostu zacząć odpowiednio dbać o cerę. Tak zaczęła się moja przygoda najpierw z naturalnymi kosmetykami, a następnie z koreańską pielęgnacją. Mojej cerze jeszcze odrobinę brakuje do cery idealnej, ale problem z suchymi plamami i trądzikiem zniknął, a skóra jest w naprawdę dobrej kondycji. W zasadzie mogę śmiało powiedzieć, że lepszej niż 10 lat temu.

Pielęgnacja twarzy według koreańskich 10 kroków

Główna zasada, jaką trzeba stosować w pielęgnacji twarzy dotyczy nakładania kosmetyków, zaczynamy zawsze od najlżejszych, a kończymy na najcięższych. Czyli po kolei:

Oczyszczanie

Krok 1 – Kosmetyk na bazie olejku

Kosmetyk do oczyszczania twarzy na bazie olejków służy do wstępnego oczyszczenia twarzy. Ma za zadanie zmyć makijaż, krem do opalania, nadmiar sebum czy smog. Może użyć czystego olejku, który po wstępnym oczyszczeniu wymieszamy z wodą, albo emulsji na bazie olejków.

Mój wybór: Ja aktualnie stosuję emulsję Original skin firmy Origins, lubię jej konsystencję, takiej przezroczystej galaretki, która pod wpływem wody zamienia się w białą emulsję. Bardzo dobrze radzi sobie ze zmywaniem makijażu (ja nakładam go odrobinę) i pozostawia skórę fajnie natłuszczoną.

Krok 2 – Kosmetyk na bazie wody

Kosmetyk do oczyszczania twarzy na bazie wody, który stosujemy w celu pozbycia się potu, kurzu i innych zanieczyszczeń. Można stosować żel lub piankę do mycia twarzy. Bardzo ważne jest, żeby unikać tych kosmetyków, które ściągają i wysuszają skórę.

Mój wybór: Moim hitem, który stosuję od dłuższego czasu, bo wyjątkowo przypadł mi do gustu (mam już drugie opakowanie) to Aloe Facial Cleansing Foam firmy Holika Holika. Świetnie oczyszcza, pozostawia skórę nawilżoną. Jest bardzo wydajny, wystarczy nałożyć odrobinę, a on bardzo mocno się pieni (ja bardzo lubię ten efekt).

Krok 3 – Peeling

Peeling to jest krok, którego nie wykonujemy codziennie. Ja wykonuję go mniej więcej 1-2 razy w tygodniu.

Peelingi pomagają w odpowiedni sposób w pozbyciu się martwego naskórka. Dzięki złuszczaniu pobudzamy naturalny proces zrzucania komórek i wspomagamy regenerację naskórka. Cera staje się gładsza, jaśniejsza i ma bardziej wyrównany koloryt. Po złuszczaniu kremy i maski lepiej się wchłaniają. Złuszczanie wspomaga produkcję kalogenu (zapewniającego jędrność i elastyczność), poprawia krążenie i zmniejsza występowanie zmarszczek. Zmniejsza też pojawianie się wągrów i wyprysków.

Czym możemy złuszczać cerę? Możemy używać peelingów na bazie cukru, jojoba lub owsa, są to wersje łagodne lub peelingów z orzechów lub pestek moreli trochę mniej  łagodne. Można też stosować obrotową szczoteczkę lub myjkę złuszczająca, których używamy podczas oczyszczania na bazie wody. Można też używać peelingów enzymatycznych, które są najłagodniejsze.

Mój wybór: Moim hitem jest naturalny kremowy peeling papaja i żeńszeń indyjski firmy Orientana, który rewelacyjnie wygładza skórę i pozostawia ją miękką i nawilżoną, bardzo fajnie pachnie.

Krok 4 – Tonik

Toniki oczyszczają cerę i przywracają jej równowagę kwasowo zasadową, nawilżają i wzmacniają naturalną barierę ochronną. Tonik zapewniają też lepsze wchłonięcie produktów do pielęgnacji.

W książce opisany był przykład z suchą gąbką, który wyjątkowo do mnie przemówił. Wyobraźmy sobie, że gąbka to nasza twarz (wiem, trzeba mieć do tego bogatą wyobraźnię 😉 ). Jeśli nałożymy na suchą gąbkę ciężki krem nie będzie ona w stanie go wchłonąć. Co innego, jeśli ją wcześniej przygotujemy i namoczymy, krem wsiąknie dużo łatwiej. Tak samo jest z twarzą i kremem po zastosowaniu toniku. Ważne, żeby unikać toników, które ściagają skórę i mają wysoką zawartość alkoholu lub wyciągu z oczaru wirginijskiego.

Mój wybór: Mimo, że stosuję pielęgnację wymagającą użycia kilku kosmetyków, to w stosunku do toniku jestem wyjątkowym leniem, bo używam tylko takich produktów, które można rozpylić na twarz, nie lubię tej całej akcji z wacikiem 😉 Od dłuższego czasu używam i uwielbiam Magic Rose różany tonik do twarzy firmy Evree. Używam go zarówno do codziennej pielęgnacji, jak i jako mgiełkę nawilżającą w upalne dni bezpośrednio na makijaż. Polecam również tonik i mgiełkę firmy Iossi i wodę różaną Make me Bio.

Kuracja

Kurację stosujemy tuż przed nawilżaniem. W tym kroku ważne jest, żeby zastosować produkt, który ma nam pomóc na konkretny problem naszej skóry. Mogą to być przebarwienia, zaczerwienienia czy na przykład zmarszczki. Kuracji nie trzeba stosować codziennie, a jeśli skóra nie ma wad nie trzeba jej w ogóle stosować i można ten krok pominąć. Produkty pielęgnacyjne na konkretne problemy skórne to esencje, ampułki, serum, koncentraty.

Krok 5 – Esencja

Esencje to dla wielu Koreanek podstawa pielęgnacji. Są to kosmetyki, które mają wodnistą konsystencję, pomagają rozjaśnić, ujędrnić, wyrównać koloryt i zredukować widoczność zmarszczek. Przed przeczytaniem książki nie miałam pojęcia o istnieniu tego typu kosmetyków, a teraz nie wyobrażam sobie bez niego mojej pielęgnacji.

Mój wybór: Ja wybrałam na start esencję rozświetlającą Brilliant Essence firmy Bergamo, jest to pierwszy produkt tego typu testowany przeze mnie, dlatego nie umiem powiedzieć czy jest lepszy od innych. Mogę powiedzieć, że świetnie wygładza skórę i fajnie nawilża.

Krok 6 – Ampułka, serum lub koncentrat

Ampułki, serum, koncentraty to produkty, które zazwyczaj stosuje się tylko miejscowo. Nakładamy je po toniku i esencji, odczekujemy kilka minut, żeby zdążyły się wchłonąć i następnie przechodzimy do kolejnego kroku, czyli nawilżania.

Mój wybór: Moim zdecydowanym hitem, jeśli chodzi o kurację jest serum w kapsułkach Valo beauty drops firmy Lumene. Niesamowicie wygładza skórę, nawilża, napręża. Bardzo szybko widać efekty.

Krok 7 – Maseczka w płachcie

Maseczki w płachcie to jest krok, którego nie wykonujemy codziennie. Ja wykonuję go mniej więcej 2 razy w tygodniu, pomijam wtedy krok 6.

Maseczki w płachcie to koreański hit, maseczki mają najróżniejsze działania między innymi nawilżające, odbudowujące, regenerujące, redukujące zmarszczki, każdy znajdzie coś dla siebie. Po takiej maseczce skóra jest wyraźnie bardziej miękka, nawilżona, gładsza.

Mój wybór: Większość jakie stosowałam dawały fajne efekty. Można dostać je teraz wszędzie, w drogeriach, ale też w Biedronce czy Lidlu. Ja wybieram często maseczki firmy Holika Holika (uwielbiam tę markę!), bardzo lubię tę serię: maska odżywiająca po wysiłku fizycznym, maska regenerująca po ciężkim dniu, maska zwężająca pory.

Krok 8 – Krem pod oczy

Skóra wokół oczu jest bardzo delikatna, dlatego potrzebuje innej pielęgnacji niż reszta twarzy. Ja kiedyś zupełnie omijałam ten krok, a teraz stał się jednym z najważniejszych 🙂

Mój wybór:

Na dzień stosuję krem pod oczy firmy Hada Labo Tokyo. Uwielbiam go! Długo szukałam idealnego kremu pod oczy, którego konsystencja by mi odpowiadała. Ten ma świetną konsystencję, takiego trochę kremu żelowego, który bardzo szybko się wchłania i nie pozostawia ani przez chwilę białej warstwy. Wyraźnie ujędrnia skórę, napina, wygładza i wypełnia zmarszczki.

Na noc pod krem nakładam witaminowy koktajl pod oczy firmy Iossi w formie olejku, który również lubię i bardzo polecam. Ma działanie między innymi przeciwzmarszczkowe, nawilżające i wygładzające, skóra jest widocznie wygładzona zaraz po nałożeniu.

Nawilżanie

Nawadnianie i nawilżanie to według Koreanek podstawa pielęgnacji. Do nawilżania służą emulsje, lotiony, kremy, żele-kremy i olejki do twarzy.

W książce był świetny przykład, gdzie nasza skóra porównana została do skórzanego buta. Jeśli buta odpowiednio nie polerujemy pastą skóra zacznie pękać, a nawet odchodzić. Powierzchnia staje się szorstka, a kolor blaknie. Podobnie jest ze skórą na twarzy. Odpowiednio nawodniona cera pomaga zredukować widoczność zmarszczek. Nawilżona cera jest jędrniejsza i bardziej napięta. Bez odpowiedniego nawilżenia skóra jest bardziej podatna na działanie bakterii, może swędzieć, łuszczyć się, być podrażniona, mogą pojawiać się wypryski.

Krok 9 – Emulsja, lotion, krem, żel-krem, olejek do twarzy lub maseczka całonocna

  • Emulsje – bardzo lekkie, najlepsze do cery tłustej i mieszanej.
  • Lotiony – gęstsze niż emulsje i lżejsze niż kremy, dobrze się sprawdzają przy wszystkich rodzajach skóry.
  • Kremy – najlepsze do skóry suchej i dojrzałej.
  • Żele-kremy – bardzo lekkie, ideale do cery tłustej ze skłonnością do trądziku i wyprysków.
  • Olejki do twarzy – można stosować bezpośrednio na twarz lub dodać kilka kropli do lotionu. Najlepiej nie stosować do cery tłustej.
  • Maseczki całonocne – do stosowania raz w tygodniu – pomagają rozjaśnić lub ujędrnić skórę, konsystencją przypominają żel i są przejrzyste, nie brudzą pościeli.

Mój wybór:

Na dzień używam kremu wodnego Original Skin Matte Moisturizer firmy Origins, który świetnie nawilża, ale co najważniejsze wchłania nadmiar sebum i matowi skórę. Ma genialną konsystencję, taką żelową, bardzo szybko się wchłania i praktycznie natychmiast można nakładać kosmetyki do makijażu. Uwielbiam też jego zapach.

Na noc stosuję zamiennie trzy produkty, mniej więcej cztery razy w tygodniu używam hydro-żelu firmy wypełniającego skórę firmy Hada Labo Tokyo, który uwielbiam. Genialnie nawilża i tak jak pisze producent wypełnia zmarszczki i ujędrnia skórę. Ma świetną żelową konsystencję i bardzo łatwo się go nakłada.  To kolejny kosmetyk z tej firmy, którym jestem zachwycona.

Dwa razy w tygodniu nakładam serum marki Resibo, które ma działanie odmładzające, jest świetne dla skóry z problemami trądzikowymi. Uwielbiam tę formę kosmetyków, cudownie wygładza i nawilża i jest bardzo wydajne.

Raz w tygodniu nakładam maseczkę całonocną. Moje ulubione to maseczka całonocna Honey Sleeping Pack Acerola firmy Holika Holika w formie żelu, świetnie nawilżaja, rano skóra jest niesamowicie miękka. Do tego działa przeciwzmarszczkowo i ujędrniająco. Nie brudzi pościeli. Drugi hit to maska Panda firmy Tony Moly, doskonale nawilża i wyrównuje koloryt skóry, a do tego ma niesamowicie piękne opakowanie 😉

Krok 10 – SPF

Na dzień to bardzo ważny krok. Przekonałam się o tym będąc na Sycylii, kiedy byłam przekonana, że serum tonujące, którego używałam ma filtr. Niestety nie miało, a moja twarz po dwóch dniach była czerwona, napuchnięta, piekła, a nos wyglądał jak u Rudolfa. Dlatego teraz krem z filtrem do twarzy to podstawa. Krem taki powinien chronić przed uva i uvb, a najlepiej szukać informacji na etykiecie „o szerokim spektrum działania”.

Dodatkowe wyjaśnienie odnośnie SPF – SPF 15 – zapewnia około 2,5 godziny ochrony (SPF x 10 minut = 150 minut). SPF 15 – pochłania od 93-95 procent promieniowania słonecznego, SPF 30 – 97%, SPF 50 – 98%.

Mój wybór: Nie znalazłam jeszcze nic godnego polecenia. Testuję już któryś z kolei krem BB i CC, bo filtru używam właśnie przy okazji nakładania makijażu. Jeśli macie jakiś sprawdzony krem tego typu, to będę wdzięczna, jeśli polecicie w komentarzach 🙂 Jeśli macie jakieś inne kosmetyczne hity, to bardzo chętnie je poznam 🙂

I jeszcze na koniec – ile czasu zajmuje taka pielęgnacja?

Mogłoby się wydawać, że wieki, ale wyprowadzę Was z błędu, to wszystko zajmuje maksymalnie 10 minut! Czyli zdecydowanie mniej niż zakrywanie niedoskonałości, które wykonywałam zanim zaczęłam odpowiednio dbać o cerę. Polecam spróbować, choćby przez 3 miesiące, na pewno zobaczycie efekty 🙂

9 komentarzy

  • Dorota
    01/07/2018 at 23:11

    Ewcia, ale się napracowałaś z tym wpisem. Jest super! Bardzo szczegółowy. Słyszałam i o tej książce i o koreańskiej metodzie, jednak sama jeszcze nigdy nie stosowałam i nie zagłębiałam się w temat. A może powinnam.. Mam cerę, sama nie wiem jaką!? Jest mieszana ze strefą t oraz problematyczna bym powiedziała. Często mam Zaskórniki na czole. Co w słońcu wygląda niezbyt ładnie. Ale odkąd używam olejku jojoba dużo się poprawiło. Do tego staram się kupować dermokosmetyki. Pomogła mi tołpa, wyrównać koloryt oraz kosmetyki sukin. Twoje propozycje bardzo mi się podobają. Z chęcią przyglądnę się im bardziej. 😊

    • czarnaewcia
      Ewa
      04/07/2018 at 22:54

      Najważniejsze to poznać swoją skórę, wiedzieć czego jej potrzeba, poza nawilżenie, które w zasadzie jest najważniejsze. Polecam Ci przeczytać tę książkę, mi mocno rozjaśniła w głowie, mimo, że od jakiegoś czasu interesowałam się tym tematem. Czyta się jednym tchem, a wynieść można całkiem sporo 🙂 Kosmetyków, które poleciłam długo szukałam, wszystkie to moje „perełki” 😉

  • Agnieszka
    04/07/2018 at 19:59

    Abstrahując od pielęgnacji- skąd są te piękne bransoletki? Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • czarnaewcia
      Ewa
      04/07/2018 at 22:55

      Branzoletka to Oplotka, nie rozstaję się z nią 😉

      • czarnaewcia
        Ewa
        09/07/2018 at 12:07

        Oczywiście branSoletka 😛

  • Karolina
    04/07/2018 at 21:23

    Polecam bardzo gorąco kosmetyki The Ordinary. Mają świetne, proste składy. Niektóre z nich blogerki kosmetyczne porównują do znanych specyfików po kilkaset złotych, a kosztują nieporównywalnie mniej (np. Buffet). Trzeba trochę poczytać o nich (najlepiej na stronie producenta, ale blogerki tez o nich piszą) żeby ułożyć zestaw dla siebie, ale naprawdę warto!

    • czarnaewcia
      Ewa
      04/07/2018 at 22:44

      Dziękuję za polecenie, nie słyszałam o tej marce, chętnie sprawdzę 🙂

  • Monika | Wikilistka
    09/07/2018 at 17:58

    Ewa, co do SPF to La Roche ma taką mgiełkę, którą można nakładać na makijaż, nawet kilkukrotnie w ciągu dnia. To wydaje mi się najciekawsza opcja : )

    • czarnaewcia
      Ewa
      17/07/2018 at 23:09

      Oooo, ale super opcja! Nie znałam takiego rozwiązania, dzięki za podpowiedź 🙂