Kobiece inspiracje #9

Po powrocie z Włoch skupiliśmy się w dużej mierze na wykończeniu mieszkania, a także na zmianie naszego odżywiania. Dlatego w dzisiejszych inspiracjach opowiem między innymi o tym co pomogło mi w rezygnacji z jedzenia słodyczy i pokażę pierwsze zmiany jakie wprowadziliśmy w mieszkaniu. Będzie jak zwykle trochę mody, trochę świetnych kosmetyków, wciągająca książka i jeden z naszych sposobów na wzmacnianie odporności.

Podróż

Dom

  • Tapeta Sugar Tree Majvillan – o tapecie zaczęłam intensywnie myśleć w Szwecji, gdzie praktycznie każde wnętrze zdobiły różnego rodzaju delikatne wzory. Po powrocie znalazłam tapetę idealną do naszego mieszkania, ale dopiero po pół roku padła ostateczna decyzja, że zamawiamy i kładziemy. W tej chwili nie wiem jak mogło jej tu nie być, idealnie zapełniła białą przestrzeń i wpasowała się do całości. Od tej pierwszej zmiany, która dała tak fajny i duży efekt zaczęliśmy planować i powoli realizować kolejne, ale o nich będzie w następnych wpisach.
  • Kubek KeepCup Brew Cino – kupiłam taki kubek Tomkowi na święta i to był w końcu dobry wybór jeśli chodzi o kubek wielorazowy. Jego najwieksza zaleta to wykonanie ze szkła, z którego kawa smakuje najlepiej. Jest bardzo solidny i występuje w dużej ilości kolorów.

Moda

  • Bluzy Femi Stories bluza Till i bluza Eliana – markę polecałam już nie raz. Uwielbiam od bardzo, bardzo dawna, z każdą nową kolekcją coraz bardziej. W kolekcji wiosna lato jest dużo mojego ulubionego granatu. Ja mam słabość do bluz, ale znajdziecie tam również wszystkie pozostałe części garderoby, a nawet akcesoria, takie jak kosmetyczki, plecaki, czapki itp

Uroda

  • Krem Phenome REJUVENATING line minimizer – przeciwzmarszczkowy krem do skóry suchej i wrażliwej w wersji mini o pojemności 10 ml. Dostałam go w prezencie i mimo, że skórę mam raczej mieszaną, to byłam z niego bardzo zadowolona. Świetnie nawilża, ujędrnia i wyraźnie wygładza skórę. Skóra jest matowa, ale w dobrym tego słowa znaczeniu, nie świeci się. Jest wydajny, to malutkie opakowanie wystarczyło mi na cały miesiąc we Włoszech stosowania rano i wieczorem.
  • Balsam brązujący do ciała Mokosh – a to mój absolutny hit. Wspominałam już o tym kremie, ale zasługuje na kolejne polecenie. Używam go raz na dwa/trzy dni, czasem z większymi przerwami. Stosuję głównie na twarz i szyję. Nie pozostawia żadnych plam czy nierówności. Nadaje bardzo naturalny efekt delikatnie opalonej skóry.

Rozrywka

  • „Zimowy ogród” Kristin Hannah – przeczytałam w ostatnim czasie bardzo dużo książek, ale większość nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia. Ta jest wyjątkiem i zasługuje na polecenie. Jest to opowieść o miłości, która rozpoczęła się w czasie drugiej wojny światowej w Leningradzie. W książce teraźniejszość przeplata się z okresem wojennym i powoli poznajemy tajemnice z przeszłości. Trzyma w napięciu do ostatnich stron. Rzadko sięgam po książki o tematyce wojennej, ale jest kilka, które bardzo Wam polecam „Słowik” tej samej autorki oraz „Tatiana i Aleksander” Paulliny Simons.

Jedzenie

  • Olej z czarnuszki Olini – jeden z naszych sposobów na wspieranie odporności. Przyjmujemy ten olej od kilku miesięcy i w porównaniu do poprzednich lat chorujemy mniej. Przede wszystkim nie mamy już niekończącego się kataru czy kaszlu, który w poprzednich latach praktycznie nie opuszczał nas podczas sezonu jesień, zima. O właściwościach oleju z czarnuszki i naszych pozostałych sposobach na wspieranie odporności przygotuję osobny wpis.
  • Soki Natura Cold Press – po miesiącu spędzonym we Włoszech i codziennym jedzeniu makaronów, pizzy, focaccii i różnego rodzaju ciastek potrzebowałam detoksu. Czułam się źle, ciężko, bolał mnie żołądek. Kilka dni po powrocie zdecydowałam się na trzydniowy detoks sokowy Slim Fit. Wybrałam markę Cold Press z polecenia znajomej, która stosuje te diety nie od dziś i jest bardzo zadowolona. Bardzo mi zależało, żeby oczyścić organizm i żeby to był wstęp do zdrowego odżywiania. Dieta polega na piciu wyłącznie soków, 0,5 litrowych, po 6 na każdy dzień, w większości warzywnych, które były naprawdę bardzo dobre. Mimo, że pierwszego dnia czułam się słaba i zmęczona, drugiego dnia marzyłam, żeby coś pogryźć, to trzeciego dnia energia wróciła i poczułam się w końcu lekka. Po diecie sokowej przeszła mi chęć na słodkie i byłam mocno zmotywowana do zmian w odżywianiu. Od tamtego czasu, minął przeszło miesiąc, praktycznie nie jem już słodyczy (z małymi wyjątkami na przykład na 88 urodzinach dziadka) i nie mam na nie większej ochoty. Jem wyłącznie zdrowe, jak najmniej przetworzone produkty. I co pewnie interesuje Was najbardziej, nie licząc żadnych kalorii, ćwicząc dalej zbyt rzadko (tak samo jak przed przejściem na zdrową dietę) zrzuciłam przez ostatnie 5 tygodni prawie 3 kg. A co dla mnie najważniejsze skończyły się moje problemy żołądkowe.

Komentarz