Kilka dni temu wyruszyliśmy w kolejną podróż, do Hiszpanii. Dokładnie do Andaluzji, w której zakochaliśmy się zimą tego roku (o Andaluzji pisałam tutaj przewodnik po Mijas i jak samodzielnie zorganizować wyjazd za granicę). Spędziliśmy tu miesiąc zimą, a teraz przez miesiąc będziemy podziwiać te rejony w wydaniu jesiennym.
Dziś przedstawię Wam listę 20 rzeczy, takich moich niezbędnych hitów, które niezależnie od długości i kierunku wyjazdu zawsze znajdują się w moim bagażu.
Coraz krótsze dni, długie wieczory i chłód, który nie zachęca do wychodzenia z domu wiążą się u mnie z jednym – jesienią i zimą jeszcze częściej sięgam po książki. Jeszcze częściej, to znaczy, że nie ma dnia bez przeczytania choćby jednego rozdziału przed snem. Kocham czytać od dnia, kiedy się tego nauczyłam. A moja miłość do kryminałów zaczęła się kiedy mama pierwszy raz zaprowadziła mnie do biblioteki. Pani jakimś cudem odgadła, że moim marzeniem jest zostanie detektywem (do tej pory niestety niespełnione ;)) i dała mi na start książkę Hitchcocka „Tajemnica jąkającej się papugi”. Ach, co to była za książka. Po części dzięki niej moja miłość do kryminałów trwa po dziś dzień. Poniżej przedstawiam Wam moją subiektywną listę najlepszych autorów kryminałów, od których książek nie potrafiłam się oderwać. Kolejność, poza pierwszą pozycją jest przypadkowa.
Jesień się zaczęła, a wraz z nią sezon na dynie, mój ulubiony jesienny przysmak. W tym roku 1/3 jesieni spędzamy w Hiszpanii, dlatego zanim zamienimy dynię na kalmary, krewetki i ośmiornice, korzystamy z tego specjału praktycznie codziennie. Dziś podzielę się moim ulubionym przepisem na dyniowe muffinki z marcepanem. Mają one tylko jedną wadę – za szybką znikają (do tego posta były dwa podejścia, po pierwszym pieczeniu nie zdążyłam ich sfotografować ;))
Pomysł na włoskie wakacje
Pamiętam, jakby to było dziś, ten majowy dzień, kiedy za oknem sypał śnieg (maj i śnieg, nie, to nie pomyłka), a ja powoli traciłam nadzieję na nadejście wiosny. Mam dwa sposoby na radzenie sobie z pogodową depresją, albo zaczynam szukać lotów, albo remontuję mieszkanie. Tego dnia na szczęście padło na to pierwsze. Pierwszy tani lot, jaki znalazłam był do Mediolanu Bergamo. A ja Włochy kocham ogromnie, za jedyny w swoim rodzaju klimat, za ich kawę i ten luz i radość życia, którą w sobie mają i długo bym tak mogła wymieniać. Mój mąż twierdzi, że gdyby nie był Polakiem, to na pewno byłby Włochem, nie wiem do końca dlaczego, ale dzięki temu długo nie dał się namawiać (a może po prostu miał już dość mojego podłego nastroju? ;)). (więcej…)
Lato się skończyło (choć pogoda na razie na to nie wskazuje, oby jak najdłużej!), dlatego zaczęłam powoli kompletować wyprawkę dla dziewczyn. Od jakiegoś czasu w doborze garderoby kieruję się zasadą, żeby poszczególne jej części w jak największym stopniu pasowały do pozostałych. Mogę dzięki temu kupić mniej, a pomimo tego dziewczyny zawsze mają co ubrać, a pojedyncze rzeczy stanowią świetną całość. Rozwiązuje mi to również problem z praniem ubrań, dzięki temu, że kolory są podobne mogę na bieążco wstawiać pranie, a kolorowe ubrania nie zalegają mi w koszu (pamiętam jak kupiłam Meli żółtą piżamkę w kolorowe wzory, tyle czasu leżała w koszu, że zdążyła z niej wyrosnąć zanim sobie o niej przypomniałam). Dopóki jeszcze dziewczyny nie marzą o wszechobecnym intensywnym różu, ani o strojach Elsy czy innych postaci z bajek (mam cichą nadzieję, że je to ominie, pewnie złudną), ubieram je tak, jak mogłabym ubrać i siebie (no może poza śpiochami na noc ;))
Poniżej przedstawiam moje propozycje dziecięcych zestawów na jesień.