Tarifa, mój pierwszy raz nad oceanem. Fotorelacja z surferskiego miasteczka.

Tarifa jest dla mnie miejscem szczególnym, spełniło się tu jedno z moich marzeń. To tu po raz pierwszy w życiu w lutym 2017 roku zobaczyłam ocean. Pamiętam ten dzień jak dziś. Te emocje, które towarzyszyły mi przy wejściu na plażę. Czułam się znowu jak dziecko, które może wreszcie rozpakować prezent od świętego Mikołaja. I nie rozczarowałam się. Plaża była gigantyczna, długa, szeroka, a ocean miał idealnie turkusową barwę. Do tego wszystkiego pomimo zimy nad wodą na tle gór latało pełno kolorowych latawców. Bo Tarifa to miasto surferów, dzięki temu ma tak niesamowicie luźny klimat.

Po raz kolejny odwiedziliśmy Tarifę w październiku 2017 i zachwyciła nas jeszcze bardziej. Tym razem nie tylko ze względu na cudowne plaże, piękną starówkę i klimatyczne knajpy, ale dzięki wyjątkowej atmosferze. W październiku dzięki większej ilości ludzi (ale nie za dużej, tłumów bardzo nie lubimy!) dało się jeszcze bardziej poczuć klimat tego miasta, tę energię, tę beztroskę. Zapraszam na fotospacer ulicami Tarify, może uda mi się Was rozkochać w tym mieście 😉

Plaża i ocean w Tarifie

Plaże w Tarifie jak pisałam już wyżej są imponujące. Długie, szerokie, największe, jakie w życiu widziałam. A do tego pełne klimatycznych barów, po prostu raj.

Błękit i wiatr, z tym mi się kojarzy Tarifa
Bez czapek ani rusz, ani w lutym, ani w październiku.
Nawet dźwig ma kolor oceanu
Miasto surferów

Spacer ulicami starego miasta Tarify

Stare miasto w Tarifie jest moim zdaniem jednym z najbardziej luźnych, klimatycznych i fotogenicznych miejsc w Andaluzji. Pełne białych budynków (wiadomo, jak w większości miejsc w Andaluzji), ale do tego posiadające ten wyjątkowy surferski klimat – ozdoby w postaci desek surfingowych, graffiti na murach, akcenty w żywych kolorach, oryginalne knajpy i sklepy. Na mnie to miejsce zrobiło super pozytywne wrażenie.

Widok na Tarifę
Surferskie akcenty na każdym kroku
Tarifa ma dla mnie kolor biało niebiesko żółty 
Niebieskie ulice starego miasta
Zdjęcie z motorem i zdjęcie ze śmietnikiem 😉
Kable na wierzchu, miliony kabli. Tak wygląda cała Andaluzja
Zdjęcie pod napisem i nagroda dla modelki w postaci lodów
Nie mogę przejść obojętnie koło otwartych drzwi, muszę zajrzeć do środka
Stare miasto w Tarifie
Światło i cień

Gdzie zjeść w Tarifie

Klimatycznych restauracji w Tarifie jest wiele, ale ja chcę wspomnieć o jednym wyjątkowym – barze BoccaBuena. Trafiliśmy tu przypadkiem, okazało się, że właścicielką baru jest przesympatyczna dziewczyna z Polski. Zamówiliśmy kilka rodzajów tapas i każde jedno wywoływało efekt „woooow” 😉 Klimat jak na zdjęciach, dla mnie bajka.  Do tego bar usytuowany jest na bardzo klimatycznym placu, gdzie jedzeniu towarzyszyła muzyka na żywo. Wyszliśmy totalnie oczarowani z myślą, że na pewno wrócimy.

Cudownie klimatyczny bar tapas BoccaBuena
Jeszcze tu wrócimy

4 komentarze

  • Gąska
    03/11/2017 at 23:42

    Oglądałam na bieżąco relację na Instagramie 🙂
    Ach, jak tam pięknie!

    • czarnaewcia
      Ewa
      04/11/2017 at 21:50

      Ale miło to słyszeć! Prawda, Andaluzja jest mega piękna 🙂

  • Kasia
    27/11/2017 at 15:40

    Och uwielbiam Tarife… My byliśmy rok temu… Bosko, chociaż okazało się że nie jestem jeszcze gotowa na kitea w oceanie

    • czarnaewcia
      Ewa
      29/11/2017 at 16:11

      Ja też cały czas się przygotowuję 😉