Poradnik, jak na własną rękę zorganizować wakacje za granicą

Kocham podróżować. Taki ze mnie typ człowieka, że nie potrafię usiedzieć dłużej w jednym miejscu i po prostu muszę mieć obmyślony i zaplanowany przynajmniej jeden wyjazd naprzód (a ta liczba z roku na rok rośnie, na najbliższe miesiące zaplanowane mam już trzy większe podróże, mąż ma nadzieję, że na tym poprzestanę ;)).

Dostaję bardzo dużo pytań od przyjaciół czy znajomych lub nieznajomych z Instagrama (mój profil czarnaewcia) o to jak to wszystko ogarnąć, od czego zacząć, gdzie szukać lotów, gdzie noclegów itd.

Zazwyczaj ludziom wydaje się to do tego stopnia skomplikowany, a zarazem kosztowny proces, że zniechęcają się na samym początku i po prostu rezygnują z dalekiego wyjazdu, albo wybierają kierunek dostępny przez biuro podróży. A jeśli dobrze się wszystko wcześniej zaplanuje, nie musi być to ani stresujące (ja to planowanie lubię równie mocno jak podróżowanie!), ani nie trzeba mieć milionów na koncie. Nie jest to oczywiście najtańsza opcja, ale też nie na tyle droga, na ile się niektórym wydaje.

Istnieje wiele sposobów jak to wszystko zorganizować, ja opiszę tylko jeden scenariusz, taki, z którego sama najczęściej korzystam.

 

Od czego zacząć?

 

Nieważne, czy mam już wybrany kierunek, czy mam tylko konkretny termin, albo w ogóle nie mam nic, korzystam z wyszukiwarki lotów serwisu Skyscanner, gdzie można zawężając wyszukiwanie do swoich wyborów znaleźć najtańsze połączenia. Jeśli nie zależy nam ani na konkretnym terminie, ani na kierunku, ani na miejscu wylotu, a chcemy znaleźć po prostu okazyjnie tanie bilety w miejscu wylotu wybieramy „Polska, wszystkie lotniska”, miesiąc wylotu automatycznie wypełnia się najtańszym i przeszukujemy wszystkie kierunki.

Załóżmy, jednak, że mamy wybrane miejsce wylotu (Warszawa) i miesiąc (październik) i znamy też kierunek (Hiszpania, a konkretnie Malaga, wybór nieprzypadkowy, w lutym wróciliśmy z miesięcznej wyprawy do Andaluzji, a w październiku wracamy na kolejny miesiąc). Uzupełniamy pola i dostajemy świetny kalendarz z cenami lotów na każdy dzień wylotu i powrotu. Możemy dowolnie wybierać i sprawdzać łączną cenę. Kiedy już wybierzemy odpowiedni dla nas termin dostajemy listę przewoźników, w tym wypadku najtaniej wypada Ryanair. I w tym momencie zazwyczaj wychodzę z serwisu SkyScanner i przechodzę na stronę przewoźnika i tam kupuję bilety, tak mi wygodniej.

 

 

Mamy termin, mamy bilet, co dalej?

 

Ja tu zazwyczaj daję sobie czas na przeczytanie przewodników, książek podróżniczych, zrobienie researchu w internecie i dopiero po tym wszystkim wybieram miejsce na nocleg 😉

Jak już wiemy mniej więcej gdzie chcemy nocować to w zasadzie zawsze korzystam z serwisu Airbnb (czasem sprawdzam dla porównania noclegi na Booking, ale tam polecam szukać noclegów na krótsze wypady, maksymalnie tydzień, przy dłuższych airbnb jest zazwyczaj sporo tańsze). Przy miesięcznym pobycie zniżki są w zasadzie normą, a wynoszą nawet 40%, zdarzyło mi się znaleźć zniżkę w wysokości nawet 65%! Zniżki nie dotyczą tylko miesięcznych pobytów, często zaczynają się już przy pobycie tygodniowym. Szukać noclegów możemy w konkretnym mieście, albo w całym rejonie, mamy też możliwość wybrania konkretnego obszaru z mapy.

Korzystaliśmy z airbnb bardzo wiele razy, wynajmowaliśmy mieszkania/domy w różnych zakątkach Europy, nigdy się nie zawiedliśmy, a wręcz nie raz kwatera okazała się totalnym hitem często za niewielkie pieniądze (porównując do cen hotelowych). Przykładowo w styczniu w Andaluzji nad morzem, na Costa del Sol wynajęliśmy piękny trzypoziomowy dom z pięcioma pokojami, ogromną kuchnią i jadalnią, trzema tarasami i ogrodem za cenę 3200 zł/miesiąc. Dla porównania, cena najtańszego 45 metrowego apartamentu znalezionego w serwisie Booking wynosiła 3500zł/miesiąc. Cena naszego domu niestety aktualnie została podniesiona dwukrotnie, ponieważ kwatera zdobyła więcej opinii w serwisie i pewnie jest nią większe zainteresowanie. Ale chcę tu pokazać, że niekoniecznie trzeba bać się wynajmu domów z małą liczbą ocen, często są to jeszcze nowe, świeże kwatery w okazyjnej cenie. Ceny mniejszych mieszkań w Andaluzji, nie mam tu na myśli prywatnych pokoi (te można znaleźć jeszcze taniej), tylko całe mieszkania, w serwisie Airbnb zaczynają się już od 1500 zł/MIESIĄC.

 

 

Bilet jest, mieszkanie jest, ale jak z lotniska dostać się na miejsce?

 

My zazwyczaj wybieramy samochód. Chcemy jak najwięcej zobaczyć, nie być ograniczonym tylko do miejsca noclegowego. Ze względu, że nasze wyjazdy zawsze łączymy z pracą zdalną, czas na zwiedzanie zaczyna się przez większość pobytu po 16:00, a że zabieramy ze sobą dwójkę małych dzieci, chcemy jak najszybciej i jak najwygodniej dostać się w wybrane przez nas miejsce.

Samochód wynajmujemy już z lotniska i oddajemy w tym samym miejscu, to najwygodniejsza i najtańsza opcja. Dodatkowo zaznaczę, że najlepiej nie przekraczać terminu 30 dni, ponieważ cena po tym czasie idzie mocno w górę.

Korzystamy ze strony Rentalcars. Wybieramy konkretny termin, nazwę lotniska i dostajemy listę dostępnych samochodów, w naszym przypadku ceny zaczynają się od 600zł/MIESIĄC. Po wybraniu samochodu dobieramy w zależności od potrzeb dodatkowo płatne opcje (dodatkowy kierowca, gps, podstawka czy fotelik dla dziecka).

 

 

Bilet, nocleg, samochód czy to koniec?

 

Dla mnie to w zasadzie początek 😉 Mając już konkretne miejsce noclegowe robię listę co dokładnie chciałabym zobaczyć w okolicy. Na listę wpisuję wszystko co wydaje mi się w jakiś sposób dla mnie interesujące, oceniam w skali 1-3 i wpisuję jaka dzieli nas do tego miejsca odległość. Nie zdarzyło się jeszcze, żebyśmy odwiedzili wszystkie miejsca z listy, ale lubię mieć wybór wielu miejsc, które już danego dnia dobieramy w zależności np od pogody 😉 (nie raz zdarzyło nam się jechać 100 km w jedną stronę, żeby dzień spędzić w ciekawym i tego dnia niedeszczowym miejscu).

Tak jak wspomniałam wcześniej czytam przewodniki (najbardziej polecam Explore! guide, to moim zdaniem najlepsze przewodniki, mające najmniej „suchą” treść, prezentujące naprawdę dużą ilość ciekawych miejsc.

Szukam też książek podróżniczych, reportaży, a nawet książek obyczajowych, w których akcja dzieje się w danym rejonie. Dzięki temu naprawdę można wczuć się w klimat miejsca, a do tego spisać sobie lokalizacje, które niekoniecznie są wymienione w przewodnikach.

I oczywiście korzystam z internetu. Szukam inspiracji na blogach (mój ulubiony podróżniczy to Travelicious), serwisach podróżniczych itp. Odwiedzam też zawsze serwis Tripadvisor, z którego korzystam między innymi do znalezienia przede wszystkim najciekawszych, najlepiej ocenianych restauracji. Na koniec jeszcze Instagram, gdzie po danej lokalizacji przeglądam zrobione tam zdjęcia i wyszukuję już konkretne miejsca, ulice, restauracje, sklepy itp Instagram to skarbnica ciekawych, fotogenicznych miejsc.

Teraz mamy już wszystko, wystarczy dobre nastawienie i można ruszać na poszukiwanie przygód! 😉

 

 

Przydatne linki w skrócie:

Wszystkie zdjęcia zostały zrobione w andaluzyjskim Mijas.