Podsumowanie roku 2017. Fotorelacja.

2017 rok był dla nas wyjątkowy, pełen nowych, ekscytujących doświadczeń. Urządzaliśmy nowe mieszkanie, nasze aktualne miejsce na ziemi. Rok 2017 w połowie poświęciliśmy na urządzanie mieszkania, w połowie na podróże. Zimą zwiedziliśmy Barcelonę i  pomieszkaliśmy miesiąc w Andaluzji. Na przełomie zimy i wiosny odwiedziliśmy Norwegię i obejrzeliśmy miasto szlakiem mojego ulubionego Harrego Hola (bohatera książek Jo Nesbo). Jak co roku w maju pojechaliśmy do Stegny oglądać kwitnącą wieś i rozkoszować się zapachem bzu. Lato po raz pierwszy spędziliśmy we własnym ogrodzie. Sadziliśmy warzywa i kwiaty. Jeździliśmy na wycieczki rowerowe. Robiliśmy pikniki na pobliskich ukwieconych łąkach i wracaliśmy do domu z bukietami „chwastów”. Letnie dni spędzaliśmy w ogrodzie, w ciągu dnia kąpaliśmy się w ogrodowym basenie (czytaj baseniku dla dzieci 😉 ), po południu grillowaliśmy, a wieczorami słuchaliśmy grania świerszczy pod kocem i z Aperolem w ręku. Przez dom co weekend przewijał się tłum ludzi, z czym było nam bardzo dobrze 🙂 Późnym latem odwiedziliśmy Włochy, żeby nasycić się pizzą i najlepszą na świecie kawą. Jesienią kolejny raz na miesiąc wróciliśmy do Hiszpanii, żeby kąpać się w październiku i listopadzie w morzu i nasycić brzuchy ulubionymi smażonymi kalmarami. Zima niedawno się zaczęła i już w styczniu czekają na nas nowe, tym razem norweskie przygody.

Styczeń

Styczeń spędziliśmy ciesząc się pierwszymi dniami w nowym mieszkaniu. To czas pierwszych kaw pitych przy dużym stole i wielkich oknach z widokiem na poranne wschody słońca. To czas planowania kolejnej w naszym życiu ponad miesięcznej podróży. W styczniu spędziliśmy tydzień w Barcelonie i ruszyliśmy dalej na południe spełnić marzenia o Andaluzji. Styczeń 2017 roku zawsze będzie też dla mnie początkiem mojej przygody z blogowaniem.

Więcej o Barcelonie tutaj – 7 dni w Barcelonie. Fotorelacja.

Luty

Luty był spełnieniem marzeń o Andaluzji. Cały miesiąc mieszkaliśmy na słonecznym Costa del Sol. Zwiedziliśmy kawałek Andaluzji. Zakochaliśmy się w Maladze, Mijas, Tarifie i Esteponie. Spełniłam swoje nastoletnie marzenie o zobaczeniu małp na Gibraltarze 😉 Po raz pierwszy w życiu zobaczyliśmy ocean – w Tarifie. I pierwszy raz zobaczyliśmy pustynię – Tabernas. Odwiedziliśmy rezerwat Cabo de Gata, jedno z piękniejszych miejsc, jakie widzieliśmy w życiu. I przez cały luty cieszyliśmy się naszą ulubioną porą roku – wiosną. Słońce i kwitnące drzewa naładowały nas energią na kolejne miesiące.

Więcej o Andaluzji pisałam tutaj:

Jak na własną rękę zorganizować wakacje w Andaluzji

Jak na własną rękę zorganizować wakacje za granicą

Przewodnik po Mijas

Fotorelacja z Tarifiy

Marzec

W marcu spełniło się moje kolejne marzenie. Odwiedziliśmy Oslo, miasto mojego ulubionego bohatera skandynawskich kryminałów – Harrego Hola. Najlepszym wspomnieniem z tej wyprawy jest rejs po Oslofjorden i podziwianie malutkich norweskich wysp udekorowanych kolorowymi, drewnianymi domkami. Na jednej z tych wysp zrobiliśmy sobie rodzinny piknik, który będę pamiętać do końca życia.

Kwiecień

Kwiecień upłynął na spacerach, podziwianiu budzącej się do życia przyrody, na znoszeniu ze spacerów kwitnących gałęzi, na polowaniu w kwiaciarniach na pierwsze piwonie, na rodzinnych świętach Wielkanocnych i na odkryciu przepisów na najlepsze serniki na świecie.

Przepis na słodko słony sernik czekoladowy

Przepis na sernik na czekoladowym spodzie

Maj

Maj należał do piwonii, bzu i polskiego morza. Odwiedziliśmy nasze dwie ulubione miejscówki nad polskim morzem Stegnę (od zawsze, na zawsze na pierwszym miejscu) i Łebę, do której mamy ogromny sentyment i wiele wspólnych wspomnień związanych z tym miejscem. Maj zaczął się śniegiem, a zakończył kąpielą w morzu.

Czerwiec

Czerwiec to poranki z kawą na tarasie. Spacery na nasze pola usłane makami. Wycieczki rowerowe w poszukiwaniu najbardziej ukwieconych łąk. Zbieranie maków, chabrów i rumianków. Zachody słońca nad jeziorem. I kilkudniowa wycieczka do Pucka, o której więcej można przeczytać na blogu travelicious.pl.

Lipiec

Lipiec w zasadzie nie różnił się zbyt wiele od czerwca, było pięknie, a ciepłe dni wykorzystane do granic. Lipiec we wspomnieniach ma dla mnie smak różany.

Przepis na różane smoothie bowl

Przepis na różany pudding chia

Przepis na kokosowy pudding chia z różaną nutą

Sierpień

W sierpniu odwiedziliśmy Warszawę, zwiedziliśmy warszawskie Bialany, a ja miałam przyjemność po raz kolejny spotkać się z dziewczynami poznanymi na Instagramie, co jak za każdym razem było wspaniałym doświadczeniem.

O naszej warszawskiej przygodzie pisałam tutaj – Warszawskie Bielany, fotorelacja z podróży.

Wrzesień

We wrześniu wyjechaliśmy na włoskie wakacje. Pomieszkaliśmy w Salo nad Gardą i zwiedziliśmy jezioro praktycznie dookoła. Poranki spędzaliśmy w knajpkach nad jeziorem, objadaliśmy się crossaintami i popijaliśmy hektolitry włoskiej kawy. Popołudniami jeździliśmy i poznawaliśmy nowe miejsca. Wieczorami wracaliśmy do barów, piliśmy Aperol i zajadaliśmy się oliwkami (3/4 miski dla Meli, reszta dla pozostałej trójki). Każda minuta była wykorzystana do granic możliwości.

Więcej o naszych włoskich wakacjach tutaj  – Fotorelacja i przewodnik po Salo.

Październik

Październik należał do Andaluzji. Po zimowej przygodzie wróciliśmy odkrywać Andaluzję na nowo, tym razem częściowo z przyjaciółmi. Spełniło się moje marzenie mieszkaniu w domu przy plaży. Przez cały miesiąc mieliśmy basen tuż za furtką w ogrodzie i plażę oddaloną 50 metrów od ogródka. Spacerów po plaży o wschodzie i zachodzie słońca nie zapomnę nigdy.

Listopad

Listopad również należał do Andaluzji. I do piątych urodzin naszej Tosi.

Grudzień

Grudzień to wielkie lenistwo. Spowodowane częściowo chorobami. Była też wizyta w Warszawie. Były drugie urodziny Meli. I wielkie przygotowania do Świąt, w tym codziennie nowe zadania z kalendarza adwentowego. Były i kolejne piękne, rodzinne Święta. I Sylwester we dwoje w Stegnie.

Z okazji Nowego Roku chciałabym Wam życzyć wszystkiego co najlepsze. Przede wszystkim, aby zdrowie dopisywało. I żeby to był rok spełniania marzeń, choćby tych małych i choćby jednego 🙂

(1) Comment

  • Gąska
    04/01/2018 at 19:45

    Aaaa… Kocham Twoje zdjęcia!