Przewodnik

Włoskie wakacje. Fotorelacja i przewodnik po Salo.

Od czego się zaczęło?

Pamiętam, jakby to było dziś, ten majowy dzień, kiedy za oknem sypał śnieg (maj i śnieg, nie, to nie pomyłka), a ja powoli traciłam nadzieję na nadejście wiosny. Mam dwa sposoby na radzenie sobie z pogodową depresją, albo zaczynam szukać lotów, albo remontuję mieszkanie. Tego dnia na szczęście padło na to pierwsze. Pierwszy tani lot, jaki znalazłam był do Mediolanu Bergamo. A ja Włochy kocham ogromnie, za jedyny w swoim rodzaju klimat, za ich kawę i ten luz i radość życia, którą w sobie mają i długo bym tak mogła wymieniać. Mój mąż twierdzi, że gdyby nie był Polakiem, to na pewno byłby Włochem, nie wiem do końca dlaczego, ale dzięki temu długo nie dał się namawiać (a może po prostu miał już dość mojego podłego nastroju? ;)). (więcej…)

Przewodnik po Mijas, najbardziej urokliwym andaluzyjskim miasteczku

Są takie miejsca na ziemi, które już przy pierwszej wizycie wywołują we mnie zachwyt, sprawiają, że od pierwszych minut czuję się, jak u siebie, jakbym to miejsce znała na wylot. Jednym z nich jest dla mnie andaluzyjskie Mijas.

W Andaluzji spędziliśmy w tym roku w styczniu i lutym 32 dni (o tym jak przygotowujemy się do wyjazdu można przeczytać tutaj: Jak na własną rękę zorganizować wakacje za granicą). Kiedy myślami wracam do Andaluzji, od razu pierwsze na myśl przychodzi mi Mijas. To miasteczko ma to coś, to taka przewodnikowa Andaluzja zamknięta na niewielkiej przestrzeni.

(więcej…)

7 dni w Barcelonie

1. Poble Espanyol i moje ulubione zdjęcie z Barcelony. | 2. Dzielnica Barcelonetta. | 3. Kawałek Andaluzji w Poble Espanyol. | 4. Taką mieliśmy pogodę. Wstęp na plażę był zakazany przez silne wiatry. | 5. Barcelona, kocham to miasto! | 6. Mały człowiek. | 7. Skutery i pranie, z tym mi się kojarzą śródziemnomorskie miasta. | 8. Pierwsze zdjęcie i pierwsze spojrzenie na miasto. | 9. Tosia planowała zabrać tę palmę do domu. Nie wiem czy przez odprawę na lotnisku by przeszła.

Nie jestem fanką dużych miast, znacznie bardziej wolę poznawanie kraju jeżdżąc z miejsca na miejsce zwiedzając wioski i małe miasteczka. Przypadkiem się złożyło, że jadąc na miesiąc do Andaluzji zahaczyliśmy po drodze o Barcelonę. Tak „zahaczyliśmy”, że zostaliśmy na tydzień i wyjeżdżaliśmy kompletnie zachwyceni. Nie wiem czy to przez styl Gaudiego, który jest widoczny na każdym kroku, czy przez bliskość morza i klimat nadmorskiego miasta, czy przez to niezwykłe położenie na wzgórzach i widoki na miasto z tak wielu punktów, ale pokochałam Barcelonę od pierwszego spojrzenia.

(więcej…)