10 pomysłów na wykorzystanie długich jesiennych i zimowów wieczorów

Jesień, a szczególnie listopad, to chyba najbardziej depresyjny okres w roku. Lato się kończy, a wizja wiosny i następnych ciepłych dni jest tak bardzo odległa. Wydawałoby się, że nic tylko pogrążyć się w rozpaczy. Nie jest to jednak najlepsze rozwiązanie 😉 Lepszym sposobem jest po prostu polubienie tego okresu w roku. Przedstawiam Wam dziś moją listę top 10 jesiennych umilaczy.

1. Wciągające książki na długie jesienne wieczory

Ten punkt, dla osób, które kochają czytać jest pewnie oczywisty. Myśląc o jesieni czy zimie pierwszym obrazem, który nasuwa mi się na myśl, to wieczór, łóżko lub kanapa, koc, kubek ciepłej herbaty, klimatyczne światło i dobra, wciągająca lektura. O moich ulubionych kryminałach pisałam w tym poście najlepsi autorzy kryminałów. Dziś zaproponuję Wam listę książek, które moim zdaniem będą w stanie wciągnąć i zainteresować nawet osoby, które czytać nie lubią. Trafiłam ostatnio na kilka pozycji tak interesujących, że przeczytanie ich zajęło mi dwa wieczory.

„Lokatorka” JP Delaney iZa zamkniętymi drzwiami” B.A. Paris

„Lokatorka” i „Za zamkniętymi drzwiami”, to książki, które może w pamięci na bardzo długo nie zostaną, ale chwile z nimi spędzone będą naprawdę miłe. I są to pozycje dobre nawet dla nieczytających. To książki, które czyta się jednym tchem. Naprawdę, człowiek nie ma czasu na wzięcie oddechu 😉 Obie trzymają w napięciu do ostatniej strony. Obie przeczytałam w kilka godzin, dla obu zarwałam noc, bo nie byłam w stanie się od nich oderwać.

„Dziewczyna, którą kochałeś” Jojo Moyes, „Słowik” Kristin Hannah, „Jeździec miedziany” Paullina Simons

Nie jestem miłośniczką książek wojennych, ale te zdecydowanie skradły moje serce. Historie opisane w tych lekturach są tak poruszające, że zostają w głowie na długie lata.

„Jeźdźca miedzianego” czytałam jeszcze będąc w liceum, a historię pamiętam do dziś. Szczególnie utkwiły mi w pamięci rozdziały związane z głodem bohaterów, nie byłam w stanie tego dnia nic jeść (taka solidaryzacja licealistki z bohaterami książek).

„Słowika” przeczytałam w Hiszpanii i od tej pory plaże Costa del Sol będą mi się kojarzyły z płaczem nad losami bohaterów.

„Dziewczyna, którą kochałeś” jest „najlżejsza” z tych książek, dlatego jeśli nie jesteście fanami pozycji wojennych, to najlepiej zacząć właśnie od niej. Wciąga tak samo mocno jak reszta, ale płacze się nad nią mniej.

Małgorzata Warda

Polecam wszystkie pozycje tej autorki, może jedynie poza serią „5 sekund do IO”, która nie przypadła mi do gustu. Cała reszta jej książek pochłania i uzależnia od pierwszych stron. Moja ulubiona to „Dłonie”, pewnie przez sentyment, bo przeczytałam ją w pierwszej kolejności. Zaraz potem pochłonęłam wszystkie kolejne i do dziś czekam z niecierpliwością na premiery następnych. Bardzo polecam też Jak oddech, obok „Dłoni” najbardziej utkwiła mi w pamięci.

2. Strój odpowiedni do pogody

Regułę „nie ma złej pogody, są jedynie nieodpowiednio ubrani ludzie” znam od bardzo dawna. Ale z doświadczenia wiem, że jej znajomość nie wystarczy 😉 Od dawna przerażała mnie wizja deszczu. Po zastanowieniu się dlaczego tak bardzo lubię śnieg, a deszcz wywołuje u mnie skręt żołądka, wpadłam na to, że zwyczajnie nie mam odpowiednich ubrań, które uchroniłyby mnie przed zmoknięciem. Takie to proste! Od dawna wiadomo, że deszcz dla dzieci oznacza ogromną frajdę w postaci skakania po kałużach, albo spaceru z kolorowym parasolem. A ja odmawiałam sobie tego szczęścia, bo nie miałam ani kaloszy, ani parasola. W tym roku nadrobiłam i jest lepiej 😉

O moich propozycjach na deszczową jesień pisałam tutaj – deszczowe inspiracje, a o tym jak wygląda moja garderoba tutaj – kapsułowa garderoba.

Jesienny outfit, ten nie deszczowy

3. Pyszne, niespieszne śniadania

W tygodniu zazwyczaj czasu na śniadanie jest mało. Sama pamiętam, że zanim zaczęłam pracować w domu, to każda minuta snu była na wagę złota, a myśl o śniadaniu w domu nawet nie przychodziła mi do głowy. Kilka lat temu zmieniłam swoje nawyki i śniadanie stało się dla mnie najważniejszym posiłkiem w ciągu dnia. Jest to posiłek zawsze spory, pożywny, zdrowy i najbardziej u nas w domu celebrowany.

Jesienią bardzo polecam kasze jaglane, to moi ulubieńce, szczególnie przepis na czekoladowy pudding jaglany, który chyba nie może nie smakować (chyba, że ktoś nie przepada za słodkim smakiem). Można go modyfikować na wiele sposobów, ale nawet bez żadnych dodatków smakuje naprawdę dobrze.

Na weekend z kolei polecam trochę mniej dietetyczny hit ze Szwecji, czyli placki z Flajbacki. To przepis, z którego korzystamy, jak odwiedzają nas przyjaciele, znikają zawsze w mgnieniu oka.

Niespieszne poranki

4. Czekoladowe ciasto na jesienną depresję

Nic tak nie umila wieczornego czytania, jak pyszne ciasto. Jesienią i zimą najczęściej sięgam po przepisy na ciasta z czekoladą. Moje dwa ulubione przepisy na tę porę roku to czekoladowy sernik słodko słony, naprawdę mistrzostwo świata i ciasteczka brownie, one mają jedną wadę – uzależniają.

Po setkach smażonych kalmarów, jakie zjadłyśmy w Hiszpanii, tej jesieni jemy ciasta nie czekoladowe, a dietetyczne 😉

5. Nastrojowy klimat w mieszkaniu

Jesień w mieszkaniu to dla mnie przede wszystkim ulubiony koc, wielki kubek do kawy czy herbaty, a najlepiej i do jednego i do drugiego. I jeszcze jeden do kakao lub czekolady z bitą śmietaną 😉 Nastrojowe lampki i pachnące świece.

Nastrojowe światło i kawa w ulubionym kubku, czyli moje hygge 😉

6. Jesień to czas na podróż, albo na planowanie podróży

Kiedy wizja kolejnych ciepłych dni jest tak bardzo odległa, a wspomnienia o lecie zaczynają blaknąć, to dla mnie idealny czas, aby wyruszyć w podróż. Od wielu lat letni urlop przekładamy właśnie na jesień czy zimę i lecimy w cieplejsze rejony. Dzięki temu mamy możliwość jeszcze dłużej cieszyć się słonecznymi dniami i długimi wieczorami. Jeśli z jakiś powodów nie możemy wyjechać, to „ratuję się” w tym czasie planowaniem podróży. Jesienią i zimą uwielbiam czytać książki podróżnicze, przeglądać blogi czy albumy i inspirować się na przyszłość.

Najlepszym „poprawiaczem” humoru jest też zakup biletów lotniczych, nawet na bardzo odległe terminy. Wizja przygody, która nawet, gdyby miała być dopiero za rok jest moim ulubionym sposobem na jesienne dołki.

O tym jak planować podróże pisałam w tym poście – jak zorganizować samodzielnie wakacje za granicą. A moja propozycja jesiennego czy zimowego wyjazdu to Andaluzja, która nie jest daleko, a jest tam wyjątkowo ciepło, sprawdziliśmy i jesienią i zimą. O Andaluzji pisałam tutaj – jak zorganizować wakacje w Andaluzji, fotorelacja z wyjazdu.

Moje ulubione zdjęcie z ostatniej podróży

7. Filmy na długie jesienne wieczory

Listopad i grudzień, to jedyne miesiące, kiedy oglądamy z mężem więcej niż jeden film w miesiącu. Miesiąc przed świętami zaczynam powoli wracać do moich ulubionych pozycji świątecznych – Holiday, To właśnie miłość, Dziennik Bridget Jones. Od lat nie było takiego roku, w którym nie obejrzałabym tej trójcy 😉

O tej porze roku mam też wyjątkową chęć na musicale i filmy muzyczne. Moje ulubione od dawna to Across the Universe, Zacznijmy od nowa i od niedawna La La Land.

8. Dzierganie

Cztery lata temu jesień i zimę poświęciłam na naukę szycia na maszynie. Udało się, od czterech lat właśnie jesienią wracałam do tego zajęcia. Cała rodzina i przyjaciele dookoła byli obdarowywani na święta produktami mojej roboty, pluszowe bombki dla dorosłych i maskotki, kocyki czy poduszki dla dzieci. W tym roku postanowiłam nauczyć się robić na drutach. O ile dobrze pójdzie, to za rok każdy dostanie na święta szalik, czapkę bądź skarpety 😉 Swoją przygodę postanowiłam zacząć z weareknitters. Są to zestawy ze szczegółową instrukcją, kompletem włóczek i odpowiednich drutów z różnym stopniem trudności.

Kiedy dziecko śpi

9. Domowe SPA

Nic mnie tak nie relaksuje po męczącym dniu jak wieczorna chwila dla siebie w łazience z ulubionymi kosmetykami. Moje hity na jesień to jak co roku naturalne kosmetyki o czekoladowym zapachu. W tym roku ulubieńce to czekoladowe kule do kąpieli Ministerstwa Dobrego Mydła, które darzę miłością odkąd firma pojawiła się na rynku. Od niedawna dodatkowym hitem w mojej kosmetyczne jest jeszcze  pomada do ciała Hagi z masłem kakaowym, pachnie obłędnie, a do tego uwielbiam ten sposób nakładania balsamu. Muszę wspomnieć jeszcze o jednym kosmetyku, który nie jest czekoladowy, ale jest wyjątkowy Serum Lumene Valo z witaminą C. Jak pisze producent jest to natychmiastowa kuracja rozświetlająca dla zmęczonej, poszarzałej i potrzebującej zastrzyku energii skóry. I faktycznie już po pierwszym zastosowaniu moja skóra zrobiła się wyjątkowo gładka, rozświetlona i nawilżona. To serum od niedawna zaliczam do moich ulubionych kosmetyków.

Takie plany mam codziennie rano na wieczór. Planować łatwo, ciężej z realizacją 😉 (plakat Wanna)

10. Planowanie świątecznych prezentów i dekoracji

Grudzień to mój, tuż obok maja, ulubiony miesiąc w roku. Przedświąteczny okres ma tak niesamowity klimat, że ja wydłużam go najbardziej jak mogę. Już w listopadzie mam pełną listę prezentów dla najbliższych, wybrane przepisy na świąteczne ciasta i obmyślone dekoracje do mieszkania. Niedługo podzielę się świątecznymi inspiracjami na blogu.

2 komentarze

  • Gąska
    26/11/2017 at 23:56

    Mi się „Lokatorka” nie podobała. Szkoda, bo pokładałam w niej wielkie nadzieje.

    • czarnaewcia
      Ewa
      29/11/2017 at 16:13

      Ja żadnych, dlatego nie rozczarowała, a pozytywnie zaskoczyła 😉