3 dni w Warszawie, fotorelacja z podróży. Namiary na fajne restauracje i mieszkanie w Śródmieściu.

Wybraliśmy się niedawno na 3 dni do Warszawy. Spotkaliśmy się z przyjaciółmi, odwiedziliśmy kilka naszych ulubionych miejsc, powspominaliśmy czasy, kiedy mieszkaliśmy w stolicy, pomieszkaliśmy w fajnym apartamencie. I właśnie namiarami na apartament oraz ulubionymi miejscami chciałabym się podzielić z Wami w tym wpisie.

Gdzie nocować w Warszawie? Namiary na wygodny apartament w centrum Warszawy

W Warszawie mieszkaliśmy prawie 4 lata. Zwiedzaliśmy w tym czasie każdą z dzielnic. Lubimy odkrywać nowe miejsca, dlatego wracając do stolicy często nocujemy w różnych mieszkaniach, w różnych dzielnicach, żeby jeszcze lepiej ją poznać. Tym razem wybraliśmy apartament w Śródmieściu na ulicy Górnośląskiej tuż obok Sejmu, Senatu i parku Ujazdowskiego. Rewelacyjna lokalizacja. Bez problemu można dotrzeć pieszo w takie miejsca jak:

  • Łazienki Królewskie (1 km)
  • Plac Zbawiciela (1,1 km)
  • Hala Koszyki (1,2 km)
  • Nowy Świat (1,2 km)
  • Pałac Kultury i Nauki (1,7 km)
  • Dworzec PKP (1,8 km)
  • Stadion Narodowy (2 km)
  • Krakowskie Przedmieście (2,2 km)
  • Zamek Królewski (2,8 km)
  • Plac Zamkowy (2,8 km)

Mieszkanie to 30 metrowa kawalerka z 4 miejscami noclegowymi, bardzo dobrze wyposażoną kuchnią i łazienką. Niczego nam nie brakowało i miło spędziliśmy tam czas. Namiar na mieszkanie znajdziecie tutaj:

Link do rezerwacji mieszkania AP-Apartments Górnośląska No. 24 w Warszawie

Cena jest atrakcyjna, koszt 2 nocy za 4 osoby wynosi 494 zł. Jeśli macie status Genius w serwisie Booking (status otrzymuje się po zrealizowaniu dwóch pobytów w ciągu ostatnich dwóch lat) dostaniecie zniżkę, my zapłaciliśmy 420 zł.

Mieliśmy w planach odwiedzić kulinarne miejsca polecane w przewodniku dołączonym do magazynu Usta, ale wyszło jak zwykle, czyli wróciliśmy do naszych ulubionych, sprawdzonych i znanych restauracji

Miłość

Kilometry zrobione w stolicy dają się we znaki, trzeba odpocząć, mimo, że „to takie nudne” 😉

Mistrz bocznego planu

Tak wygląda budynek, w którym mieści się apartament

Spacer po Warszawie, kilka ulubionych miejsc w stolicy

Stare Miasto odwiedzamy za każdym razem. Prawie dwa lata mieszkaliśmy w pobliżu starówki i mamy do niej ogromny sentyment.

1 – 4  – Stare Miasto w Warszawie. Warszawa wcale nie jest taka szara

5 – fajna łazienka 😉 w restauracji Zachodni Brzeg nad Wisłą. Bardzo fajny klimat i wystrój, miła obsługa i pyszna pizza (polecam z krewetkami i ananasem 😉 ).

6 – prawie jak nad morzem, czyli Grunt i woda nad Wisłą. Świetne miejsce dla rodzin z dziećmi ze względu na fajny plac zabaw na piasku.

7 – Plac Zbawiciela, który odwiedzaliśmy codziennie ze względu na Charlotte, gdzie bardzo lubimy jeść śniadania.

8 – El Popo na Muranowie na ulicy Senatorskiej 27. To było jedno z naszych ulubionych miejsc, do którego często chodziliśmy mieszkając w Warszawie. Bardzo dobre jedzenie, fajny klimat  i przepyszna margerita. Jeśli jej nie znacie, to najlepiej zacząć od klasyka, czyli truskawkowej, ale polecam w zasadzie wszystkie, tym razem piłam arbuzową, rewelacja.

9 – 12 – spacer po Warszawie

1 – żółte tramwaje, prawie jak w Lizbonie, 2 – w drodze do Grunt i Woda

1 – jak widać palmy można spotkać nie tylko na rondzie Charles’a de Gaulle’a, 2 – kolejny dowód, że nie jest tak szaro w tej Warszawie 😉

Mural nad Wisłą

Rynek Starego Miasta

Wieżowiec na Alei Solidarności, w którym mieszkaliśmy prawie dwa lata. Mam do niego sentyment 😉 Opowiem Wam przy okazji zabawną historię. Mieliśmy w mieszkaniu zamek typu Gerda. Ten zamek ma (albo miał, nie wiem jak jest teraz) pewną cechę charakterystyczną – jak ktoś na zewnątrz przekręcił klucz dwa razy, to osoba wewnątrz nie mogła sama otworzyć drzwi. W dniu, kiedy po raz pierwszy miałam iść do nowego biura okazało się, że Tomek o tym zapomniał, wyszedł do pracy, a ja utknęłam w środku. Zadzwoniłam po pomoc do przyjaciółki, która szła do pracy razem ze mną, żeby wysiadła dwa przystanki wcześniej i stanęła pod balkonem. Miałam chytry plan, żeby zrzucić jej klucze, a ona otworzy mi drzwi. Niestety mieszkaliśmy na 6 piętrze i klucze zamiast do rąk przyjaciółki, tak jak to było w mojej wyobraźni, wpadły na drzewo. Tomek przyjechał z pracy, wypuścił mnie z mieszkania i we trójkę rozpoczęliśmy próby ściągnięcia kluczy. Niestety były tak wysoko, że nawet siedząc na barana u Tomka i trzymając w ręku kij od mopa nie mogłam ich dosięgnąć 😉 W takiej sytuacji zastał nas mężczyzna, który śmiejąc się zapytał: „może potrzebujecie drabiny?”. Dobry żart 😉 Ale on ku naszemu zaskoczeniu podszedł do samochodu zaparkowanego tuż obok nas i wyjął z bagażnika drabinę! Drabina plus kij od mopa dały radę 😉

I nawet mam puentę do tej historii – warto wierzyć w „niestworzone” historie usprawiedliwiające spóźnienia do pracy. One naprawdę się zdarzają 😉

Pożegnanie z Warszawą, czas płynął tak szybko jak na zdjęciu po prawej 😉